Nie taki kleszcz straszny, jak go malują?

kleszcz na zielonym liściu

Trwa właśnie lato, a więc czas, w którym każdą chwilę staramy się spędzić na świeżym powietrzu. W upalne dni często szukamy schronienia pod rozłożystymi drzewami, a idealnym miejscem do chwili wytchnienia wydaje się być las lub oddalona od wielkomiejskiego szumu polana. Okazać się jednak może, że do domu wrócimy z „pasażerem na gapę” , czyli z kleszczem.

Większość z nas w tym momencie panikuje i od razu udaje się do lekarza lub profilaktycznie przyjmuje garść leków przeciwbakteryjnych. Czy to dobry pomysł? Zdecydowanie nie.

Na zdjęciu widać kleszcza siedzącego na liściu. Jest to duże zbliżenie widać szczegóły kleszcza i liścia.
Kleszcz pospolity Ixodes ricinus (fot. P. Janicki)

Największe z najmniejszych

Zacznijmy jednak od początku – czym właściwie kleszcze są? Wbrew powszechnej opinii nie mają one skrzydeł, przez co nie posiadają zdolności lotu. Jeśli nie są owadami to czym takim? Należą do gromady pajęczaków, a dokładniej do rzędu roztoczy. Jak na przedstawicieli tej grupy – kleszcze osiągają spore rozmiary ciała. Niekwestionowaną rekordzistką jest opita samica kleszcza pospolitego Ixodes ricinus, która może mierzyć około 1 cm. Dotychczas na świecie opisano ponad 900 gatunków kleszczy, z czego 19 z nich żyje na obszarze Polski.

Zła sława kleszczy (Ixodida) związana jest w głównej mierze z ich zdolnością do przenoszenia chorób wirusowych, bakteryjnych i pierwotniakowych. Są one zewnętrznymi pasożytami człowieka, które tylko czasowo żerują na swoich żywicielach, do których przede wszystkim zaliczamy lądowe gatunki ssaków, gadów i ptaków. Człowiek nie jest ich głównym „celem”, jednak przypadki obecności kleszczy na naszych ciałach są coraz częstsze.

W Polsce, jak i w całej Europie gatunkiem o największym znaczeniu medycznym i weterynaryjnym jest wspomniany wcześniej kleszcz pospolity Ixodes ricinus.

Przydrożny radar

Mogłoby się wydawać, że aby uchronić się przed kleszczem podczas leśnej wędrówki warto trzymać się wyznaczonych ścieżek, unikając przy tym niewytyczonych tras. Nic bardziej mylnego! Pajęczaki te, lokalizują się tam gdzie są ich żywiciele – czyli właśnie w miejscach wędrówek zwierząt. Tam też się „odczepiają” od ofiary, aby w kolejnym roku znaleźć kolejną.

Kleszcz pospolity Ixodes ricinus jest gatunkiem cieniolubnym, dlatego idealnym dla niego miejscem są lasy liściaste i mieszane z grubą warstwą ściółki. Kolejnymi warunkami koniecznymi do występowania tego roztocza jest: umiarkowana temperatura (do 32 stopni Celsjusza), wysoka wilgotność powietrza (do 85 %) oraz dostępność żywicieli. Nie zapominajmy, że takie warunki siedliskowe mogą występować też w parkach czy przydomowych ogrodach. W takich miejscach naturalnymi ofiarami kleszczy stają się koty, psy i jeże.

Kleszcze nie spadają na nas z drzew, nie pokonują kilometrowych wędrówek w poszukiwaniu żywiciela. Czekaja na nich na krańcach traw lub roślin zielnych. Lokalizują się na optymalnej wysokości, około 50 cm nad powierzchnią ziemi – niezbyt wysoko, aby bez dużych spadków energetycznych móc schodzić i chłonąć wilgoć z gleby. Ale też niezbyt nisko – niwelując możliwość nieudanego „uczepienia się” żywiciela.

Kleszczowy „radar” nazywa się organem Hallera. Jest to główny narząd zmysłowy, dzięki któremu pajęczak odbiera bodźce zmysłowe, mechaniczne i chemiczne. Działa jak termoreceptor, ale przede wszystkim jest organem węchu. Wygłodniały kleszcz unosi pierwszą parę odnóży, bo właśnie na niej wspomniany organ jest zlokalizowany i zbiera informacje z otoczenia. Wyczuwając temperaturę, ruch ofiary i stężenie CO2 z wydychanego powietrza, bez problemu wyczekuje odpowiedni moment do ataku, aby już po chwili rozpocząć wędrówkę po naszym ciele w poszukiwaniu „najlepszego” miejsca na wkłucie.

Zakładając, że kleszcz zaatakuje nas z wysokości około pół metra to najszybciej będzie mu się wczepić w pachwinach, pośladkach czy w nogach. Często lokalizuje się również w brzuchu. Inaczej jest w przypadku dzieci, gdzie głównym miejscem żerowania jest głowa i szyja. Najbardziej newralgicznym obszarem jest silnie ukrwiona skóra. Kleszcze wbijają się w ciało żywiciela za pomocą hypostomu, który wygląda jak sztylecik pokryty szeregami ostrych ząbków. Podobnie jak wszystkie pozostałe roztocze, nie posiadają one głowy, dlatego niewłaściwe jest określanie, że to właśnie za jej pomocą wkłuwają się w ciało ofiary.

Na zdjęciu widać kleszcza siedzącego na liściu.
Kleszcze zazwyczaj czatują na potencjalnych żywicieli na krańcach traw lub roślin zielnych. Lokalizują się na optymalnej wysokości, około 50 cm nad powierzchnią ziemi (fot. archiwum ZPKWW)

Jak go usunąć…?

Kolejnym przystosowaniem do pasożytniczego trybu życia jest ułożenie stigm, czyli otworów prowadzących do wnętrza układu oddechowego. Ich „przesunięcie” na tył ciała (poniżej czwartej pary odnóży) umożliwia tym pajęczakom swobodną wymianę gazową podczas pobierania krwi. Dlatego też, istotne jest to, aby przy usuwaniu pasożytów z ciała nie smarować ich żadną substancją. Zatka ona stigmy, przez co kleszcz dusząc się będzie zwracał zawartość swojego jelita do naszego ciała zwiększając prawdopodobieństwo przekazania patogenów do krwi.

Usunięcie kleszcza powinno nastąpić od razu po jego zlokalizowaniu. Nie potrzebujemy kontaktu z lekarzem, możemy zrobić to sami. Wystarczy pęseta lub kleszczołapki, które można kupić w większości aptek. Są one zbudowane w taki sposób, aby wyeliminować możliwość ściśnięcia kleszcza i „wduszenia” patogenów w żywiciela. Pewnym i szybkim pionowym ruchem, chwytając pasożyta usuwamy go. Pamiętajmy o bezwzględnym zachowaniu higieny – nie usuwamy rozotcza gołymi palcami ani nie rozgniatamy paznokciami; a po zabiegu stosujemy dokładną dezynfekcję miejsca wbicia pasożyta. Do usuwania przemieszczających się po ciele kleszczy, zwłaszcza tych najmniejszych okazów larwalnych, dobrze sprawdzi się taśma klejąca. Co, jeśli jakaś część jego ciała pozostanie zakleszczona w naszym ciele? Nie jest to powód do niepokoju – w trakcie złuszczania kolejnych warstw naskórka fragment ten sam się usunie.

„Kiedyś kleszczy nie było”

Zatopione w bursztynie kleszcze, z których wyizolowano bakterie powodujące boreliozę, paleontolodzy datują na 15 ml lat. Znaleziono również takie które mają około 100 ml lat! A więc prawdopodobnie kleszcze żerowały już na dinozaurach.

Jednak prawdą jest to, że w ubiegłych dziesięcioleciach tych roztoczy było mniej – między innymi ze względu na niższą intensywność ruchu turystycznego ludzi podróżujących wraz ze swoimi zwierzętami domowymi i transportu zwierząt hodowlanych.   Najistotniejszą siłą napędową do zwiększania się populacji kleszczy są zmiany klimatyczne (np. wzrost temperatury) i ich konsekwencje (np. osuszanie terenów podmokłych). 

Organizm kleszczy jest bardzo dobrym siedliskiem dla bytowania i rozwoju patogenów chorób transmisyjnych. Wszystkie stadia rozwojowe mogą przenosić wirusy, bakterie czy pierwotniaki. Warto jednak zaznaczyć, że kleszcze rodzą się „czyste”, wolne od nich, nawet jeśli ich matka była zainfekowana. Jednak już podczas pierwszego posiłku larwy mogą wraz z krwią zaciągnąć chociażby krętki Borrelia sp. np. od gryzoni czy jaszczurek, które są ich rezerwuarem w środowisku leśnym.

Szereg cech fizjologicznych oraz ekologicznych sprzyja kleszczom w byciu dobrymi wektorami: chociażby długotrwałe żerowanie i zmiana żywicieli w cyklu rozwojowym, przez co podtrzymywana jest ciągłość krążenia patogenów w środowisku.

Cykl życiowy kleszcza pospolitego Ixodes ricinus, który ma największe znaczenie epidemiczne w Polsce, trwa średnio 2–3 lata. Tworzą go następujące po sobie trzy stadia rozwojowe – larwa, nimfa (dwa stadia młodociane) i postać dorosła. Wszystkie z nich mają zdolność pobierania krwi, przy czym krwią żywią się wyłącznie samice; samce nie nie mają zdolności pobierania krwi. Każdy osobnik żeruje jednorazowo od kilku do kilkunastu dni, a czas wkłucia jest zwykle dłuższy w każdym kolejnym stadium. W rozwoju występuje ścisła harmonia – zarówno u larwy jak i nimfy po wyczepieniu się z żywiciela następuje linienie (umożliwiające wzrost), a w przypadku samicy złożenie jaj. Na tle pozostałych stadiów rozwojowych larwa odznacza się obecnością tylko 3. par odnóży (pozostałe postacie mają 4 pary odnóży krocznych) oraz niewielkimi rozmiarami ciała. Kleszcze są idealnym wektorem chorób, ponieważ wysysają duże ilości krwi co zwiększa potencjał w zakażaniu nie tylko ich samych, ale też kolejnych żywicieli.

Na terenie Polski największe znaczenie epidemiczne dla człowieka i zwierząt domowych wśród chorób odkleszczowych ma borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu i babeszjoza.

Na białym tle znajdują sie 3 kleszcze -w różnych stadiach rozwojowych
W cyklu życiowym kleszcza po wykluciu z jaja następujące po sobie kolejne stadia rozwojowe – larwa, nimfa (dwa stadia młodociane i postać dorosła (fot. P. Janicki)

Choroba z Lyme

Nie od razu naukowcy skorelowali objawy odkleszczowych chorób, z tym kto jest odpowiedzialny za ich pojawienie się. Pierwsze podejrzenia pojawiły się na początku XX wielu – szwedzki dermatolog Arvid Afzelius przedstawił wyniki swoich badań nad rumieniem wędrującym i zasugerował, że może mieć on związek z wcześniejszym żerowaniem kleszcza. W kolejnych latach m.in Charles Garin opisał pierwsze przypadki neuroboreliozy. Szczególny wzrost zainteresowania świata naukowego boreliozą wzrósł w momencie, gdy w amerykańskim mieście Lyme zdiagnozowano kolejne przypadki choroby. W 1982 roku nastąpił przełom – doktor Willy Burgdorfer wyizolował z kleszcza krętki bakterii, którą na jego cześć nazwano Boreliia burgdorferi. Natomiast sama borelioza często określana jest chorobą z Lyme.

W Europie znanych jest kilkanaście gatunków Borrelia, nie wszystkie z nich są chorobotwórcze dla człowieka. Jednak najniebezpieczniejsze dla naszej rasy (na terenie Polski) są gatunki: Borellia burgdorferi sensu stricto, Borrelia afzelii i Borrelia garinii. Pierwszy z nich jest częstym powodem występowania u pacjentów zapalenia stawów, drugi doprowadza do zmian skórnych, natomiast trzeci jest głównym czynnikiem etiologicznym neuroboreliozy. 

Warto jednak wiedzieć, że nawet jeżeli zaatakuje nas kleszcz, który ma w swoim ciele krętki Borellia sp., to wczesne usunięcie go ze skóry może nas ustrzec przed chorobą. Nieaktywne patogeny zlokalizowane są w jelicie roztocza. Pod wpływem świeżej krwi uaktywniają się, namnażają i rozpoczynają wędrówkę do naszego ciała. Dlatego też szacuje się, że prawdopodobieństwo wprowadzenia bakterii pod skórę jest stosunkowo niskie (15-20%), natomiast po 48 godzinach wzrasta do około 50%.

Generalizując – borelioza jest chorobą wielonarządową, która u ludzi powoduje wieloobjawową infekcję. Pierwszym widocznym objawem może być wystąpienie rumienia wędrującego, który uwidacznia się gdy bakterie zaczynają wędrować w tkance podskórnej. Pojawia się on po kilku dniach lub nawet kilku tygodniach od ugryzienia i jest uzasadnieniem do wdrożenia antybiotykoterapii. Niestety, zmiana ta obserwowana jest tylko u 40-60% zakażonych osób. Niektóre źródła podają, że odsetek jego występowania jest różny w zależności od gatunku krętków. Jego brak nie daje nam pewności, że nie doszło do infekcji – stąd też problemy w rozpoznaniu choroby. Brak rumienia poniekąd zmusza nas do obserwacji swojego ciała i „wyłapywania” symptomów choroby takich jak chociażby: bol głowy, bezsenność, nietrzymanie moczu, kłopoty z sercem lub oczami oraz brak apetytu.

Jeśli mamy wątpliwości co do zainfekowania to po około 6 tygodniach możemy wykonać badanie krwi, aby sprawdzić obecność przeciwciał przeciw Borellia. Warto wiedzieć, że większość zakażeń u ludzi odbywa się w sposób bezobjawowy, a bakterie usuwane są z organizmu przez sprawnie działający układ odpornościowy pozostawiając jedynie ślad w surowicy krwi w postaci antyciał. 

Towarzyszący człowiekowi pies, jest tak samo narażony na ataki kleszczy jak jego właściciel. Borelioza może nękać również i jego. Warto przywiązywać dużą uwagę do systematycznego wyczesywania swoich czworonożnych przyjaciół i dokładnie je oglądać po powrocie ze spacerów i dłuższych pobytów na świeżym powietrzu. Głównymi objawami psiej boreliozy jest gorączka, brak apetytu, kulawizna oraz obrzęk stawów. 

Kleszczowe Zapalenie Mózgu

Kleszcze mogą „podarować nam” nie tylko bakterie, ale i wirusy – a dokładniej wirusa kleszczowego zapalenia mózgu. Atakują one komórki ośrodkowego układu nerwowego i otaczające je struktury. W orgazmie kleszcza lokalizują się one w śliniankach, skracając w ten sposób drogę do żywiciela. Więc w przeciwieństwie do boreliozy, szybkie usunięcie pasożyta nie ochroni nas przed infekcją. Na szczęście w zdecydowanej większości choroba przebiega bezobjawowo. Jeśli nasz organizm nie poradzi sobie z wirusem, to nie wcześniej niż po 7 dniach od ukąszenia roztocza chorym zaczną dokuczać symptomy grypopodobne. W 30% przypadków objawy się zaostrzają i choroba przejdzie w drugą fazę – określaną mianem neurologicznej. Towarzyszy jej gorączka (często wysoka), silny ból głowy oraz objawy związane z zajęciem rdzenia kręgowego i/lub opon mózgowo-rdzeniowych – sztywność karku, napady padaczkowe, porażenia, zaburzenia równowagi i świadomości. W tym stadium choroby wszyscy pacjenci wymagają hospitalizacji.

Nie ma bezpośredniego lekarstwa na kleszczowe zapalenie mózgu, łagodzone i eliminowane są jedynie jej objawy. Leczenie przyczynowe kleszczowego zapalenia mózgu nie jest obecnie możliwe ze względu na brak znanych leków, które zwalczałyby wirusa. Dobrą informacją jest to, że istnieje możliwość zaszczepienia się przeciw wirusowi KZM. Szczepionka jest podawana w trzech dawkach podstawowych oraz kilku przypominających. Ilość preparatu oraz okres pomiędzy poszczególnymi porcjami jest dostosowany do wieku pacjenta.

Z powodu braku objawów choroby lub niespecyficznych symptomów wiele osób nie wie, że były zarażone. Skutkuje to niedoszacowaniem liczby chorych i określania terenów, na których wirus kleszczowego zapalenia mózgu panuje. Wiedzę na temat spektrum zapadalności w znacznym stopniu można zwiększyć poprzez diagnostykę powodów (etiologii) wystąpienia u pacjentów tak poważnych infekcji.

Rozpadające się erytrocyty

Pisałam o bakteriach, wirusach, teraz przyszła kolej na pierwotniaki. I one wykorzystują kleszcze jako wektory do szybkiego i skutecznego rozprzestrzeniania się. Z weterynaryjnego punktu widzenia istotnym schorzeniem atakującym psy, rzadziej koty jest babeszjoza. Chorobę wywołują pasożyty Babesia canis, które lokalizują się w krwinkach czerwonych; w nich namnażają się i prowadzą do rozpadu komórki. Jest to reakcja łańcuchowa – za każdym razem następuje degradacja coraz to większej ilości komórek i zarażenia mnóstwa kolejnych. Pierwszym objawem i bezpośrednim następstwem uszkodzenia komórek jest anemia. W trakcie rozpadu erytrocytów do krwi dostają się szkodliwe produkty przemiany materii i toksyny pasożytów, które powodują dysfunkcje wątroby, trzustki i nerek.

Warto obserwować psy i nie lekceważyć niepokojących objawów. Powinniśmy stać się bardziej czujni, jeśli czworonóg jest ospały, apatyczny, bez chęci na zabawę.  W ostrej fazie choroby bardzo charakterystycznym symptomem jest zmiana barwy moczu – ma on ciemny odcień, czasami nawet przybiera kolor czerwony. Przez to, że objawy są bardzo niespecyficzne to łatwo je przeoczyć. Jednak im wcześniej zwierzę otrzyma odpowiednie leki, tym jego szanse na powrót do zdrowia zwiększają się.

Najlepszym sposobem na uniknięcie kontaktu z kleszczem jest odpowiednie zabezpieczenie się przed nimi.  Odpowiedni ubiór na leśną wycieczkę to podstawa! Doskonale sprawdzą się spodnie z długimi nogawkami, na które naciągnięte będą skarpety. Dobrze, jeśli mankiet bluzki, polaru lub kurtki będzie wykończony ściągaczem. Jeśli nie jest potrzebny nam kamuflaż – wybierajmy jasne ubrania. Wówczas łatwiej będzie zauważyć kleszcza, szczególnie stadia niedojrzałe płciowo.

Po powrocie do domu konieczna jest dokładna obserwacja całego ciała. Warto od razu wziąć prysznic, aby po chwili jeszcze raz się obejrzeć.

Kleszcze są zagrożeniem dla człowieka i zwierząt domowych, jednak zrozumienie sposobu ich żerowania oraz przebiegu chorób odkleszczowych w znaczny sposób zwiększa naszą świadomość i pomaga przezwyciężyć strach przed tymi zwierzętami.  Roztocze te nie są naszymi sprzymierzeńcami, lecz ze względu na nie, nie warto rezygnować z wycieczek do lasu lub z pikników na śródleśnych polanach.

młodzież na spacerze w lesie
Pasażera na „gapę” można złapać podczas spaceru po lesie, dlatego odpowiedni ubiór, który pozwoli nam go uniknąć, jest tak ważny (fot. Canva)

Oswoić nieznane

Powyższy artykuł został opublikowany w Magazynie KRAJOBRAZ (nr 3/2023, str. 8–12). Temat kleszczy i ich rola, jako rezerwuaru drobnoustrojów wywołujących choroby odkleszczowe, nie traci na swej aktualności. Zagrożenie jest realne, ale wiedza na temat biologii i ekologii kleszczy, a także zrozumienie mechanizmów przenoszenia przez nie patogenów, pozwoli nam odpowiednio zareagować, kiedy po spacerze lub pobycie w terenie znajdziemy na sobie albo na naszym bliskich tego nieproszonego gościa.

Wakacyjna reaktywacja manowców

Na okres wakacje reaktywowaliśmy nasze kultowe rajdy przyrodnicze, tym razem w cyklu „Wakacyjne Manowce”. Pierwszy z nich odbył się w dn. 4 lipca br. w Nadwarciańskim PK, a tematem przewodnim były właśnie kleszcze. Zachęcamy Was do zapoznania się z krótką fotorelacją, która znajduje się na naszych kanałach społecznościowych. Cieszymy się, że z nami byliście!

Oprac. Martyna Mikołajczyk